Włochy

Włochy mojego dzieciństwa

Friuli-Venezia Giulia (Friuli-Wenecja Julijska) i Veneto (Wenecja Euganejska) to regiony, od których moje podróżowanie do Włoch tak naprawdę się zaczęło i to właśnie ten region będzie mi się kojarzył z rodzinnymi wakacjami wiele lat temu. Zapraszam na górsko-morskie migawki prosto z północnej Italii.

Dlaczego akurat Friuli-Wenecja Julijska i Euganejska? Dlatego, że akurat w tym pierwszym regionie „korzenie” zapuścili ludzie z rodziny/związani z moją rodziną – moja babcia kiedyś pracowała jako badante (opiekunka pomagająca starszym ludziom) głównie w tym regionie (obecnie już tak nie pracuje), oraz ciocia/przyjaciółka rodziny i dawna sąsiadka – mieszka tu od ponad 10 lat. Kolej rzeczy była taka, że rodzinne wakacje spędzaliśmy wiele razy właśnie tu, a stolica sąsiedniego regionu, Wenecji Euganejskiej – Wenecja, była moim pierwszym zobaczonym na żywo, dużym i znanym włoskim miastem (dotychczas byłam w Wenecji trzy razy), mam więc do tego miasta pewien sentyment. Do miasta i do regionu, po prostu dobrze mi się kojarzy.

Jak ja widzę Wenecję Julijską? Jako bardzo wszechstronny. Morze i góry, co kto woli. Może plaże nie są najpiękniejszymi w całej Italii, za to góry i piękne, lazurowe jezioro Barcis, które będzie na zdjęciach poniżej, symboliczna i wyjątkowa Wenecja to na pewno może być wizytówka regionu.

Plażowaliśmy w Bibione (jednej z najpopularniejszych miejscowości typowo do plażowania w północnych Włoszech), pływaliśmy łódką po Adriatyku w okolicach Caorle, zwiedzaliśmy miasteczka w prowincji Pordenone (niestety nie wszystkie pamiętam) pływaliśmy gondolami po weneckich kanałach „drugiej wenecji” (Euganejskiej), wtedy zachwycałam się i słuchałam konwersacji babci z gondoliere, czy mojej cioci rozmawiającej z sąsiadami i już wtedy wiedziałam, że ja też kiedyś będę w tym języku mówić i tutaj wracać, takie dziecięco młodociane marzenie – nota bene spełnione, wybór studiów nie był przypadkowy ;) Mogę więc śmiało powiedzieć, że wszystko się zaczęło dzięki tym wakacjom.

Dlaczego akurat o tym dzisiaj piszę? Są święta, przebywam i odpoczywam obecnie w domu, nie myślę o pracy, mam czas wolny, postanowiłam więc odkopać trochę staroci, poodkurzać archiwalne zbiory zdjęć, niestety na chwilę obecną niewiele udało mi się odnaleźć. To, co odnajdę pewnie sukcesywnie będę tutaj publikować, ale nie są to niestety spójne i obszerne, nadające się do publikacji zdjęcia (bo kto wtedy myślał, że może za ładnych kilka lat będę chciała opublikować je na blogu :) )

Poniżej moja Wenecja Julijska – Lago di Barcis, słomiane dachy w małym porcie (gdzieś w okolicach Bibione) i Piancavallo, wersja vintage i sąsiednia Wenecja Euganejska, ze stolicą w Wenecji. Ciąg dalszy nastąpi, jeśli odnajdę i przypomnę sobie resztę zdjęć i miejsc.

57

DSCF2107

DSCF2088

44

DSCF2450

DSCF2332

DSCF2333

DSCF2381

DSCF2336

DSCF2413

DSCF2222

DSCF2120

  • Te ostatnie zdjęcia trochę mi przypominają Tatry :P, byłam w mieście Wenecji i mam pozytywne wspomnienia :)

    • Dokładnie to samo wtedy myślałam, jak bardzo te górskie strumyczki podobne są do naszych :)

  • Widoki niesamowite, nigdy w Wenecji nie byłam ale bardzo chciałabym pojechać. Fajnie tak odkopać archiwalne zdjęcia i wspomnienia. Pozdrawiam świątecznie :)

  • Pingback: Zanim zatonie Wenecja… | Katarzyna tu i tam()

  • Ja zczelam podroze do Wloch od Sorrento i zakochalam sie w tym kraju bez pamieci :)