Austria

Wiedeń na piątkę

Tegoroczne wakacje nie były dla mnie zbyt łaskawe, nie zrealizowałam swoich śródziemnomorskich marzeń o kąpaniu w ciepłym morzu z różnych, niezależnych ode mnie względów. Na otarcie łez zebrałyśmy się w piątkę i postanowiłyśmy odwiedzić jedną z europejskich stolic, położoną tak blisko Polski, mianowicie Wiedeń. Po majowej, pobliskiej Pradze przyszedł czas na Austrię. I był to wypad na piątkę.

Mam to szczęście, że z Krakowa są tanie połączenia do sąsiedzkich (i pobliskich) krajów, kupiłam bilety po okazyjnej cenie i voila’ – jesteśmy w Wiedniu, iście babski weekend ; )

Zwiedzanie Wiednia zaczęłyśmy wcześnie rano, po całej nocy spędzonej w autokarze, ale po pysznym, sycącym śniadaniu. Miałyśmy tylko półtorej dnia na zapoznanie się z miastem, a i tak mam wrażenie, że aż tak bardzo się nie spieszyłyśmy. Nie całkiem przespana noc dała nam się jednak we znaki. Zaczęłyśmy od słynnego pałacu Schönbrunn, dawnej letniej rezydencji cesarskiej. Miejsce bardzo przypomina podparyski pałac w Wersalu, o którym pisałam tutaj. Z zewnątrz jest jednak skromniejszy, bardziej klasyczny, przepych widać dopiero w środku, niestety nie wolno było tam robić zdjęć, czym byłam dość zawiedziona. Kadry zostawię więc sobie jedynie w pamięci, nie na twardym dysku; )

Po wizycie w Schönbrunn udałyśmy się do centrum miasta, na przechadzkę w okolicach katedry św. Szczepana i Stephansplatz, tam też zjadłyśmy obiad i wydałyśmy trochę pieniędzy na małe zachcianki m.in. pocztówki (moją małą obsesję), czy słodkości od Mannera (swoją drogą bardzo polecam wafelki kokosowe, czy kokosowe kuleczki w czekoladzie z płynnym nadzieniem bezalkoholowym – dla tych którzy tak jak ja przepadają za wszystkim co kokosowe). Po obiedzie udałyśmy się w okolice, gdzie Wiedeńczycy robią shopping, widziałyśmy Operę, czy Hofburg – tam w położonym blisko parku zrobiłyśmy sobie krótką przerwę na odpoczynek, regenerację, delektowanie się mannerowskimi słodkościami i obserwowanie odpoczywających mieszkańców miasta. Parki miejskie to zawsze obowiązkowy punkt moich odwiedzin w różnych miastach, bo ja uwielbiam. To doskonałe miejsce na letni, miejski wypoczynek.

Popołudnie zleciało nam na spacerach po okolicach Hofburga i jedzeniu torta Sachera – punkt obowiązkowy chyba dla każdego, kto jedzie do stolicy Austrii. Muszę przyznać, że całkiem smaczny punkt, chętnie to kiedyś powtórzę ; )

Wieczorem, już trochę (trochę bardzo) zmęczone, ostatkami sił pospacerowałyśmy po okolicach Ratusza (gdzie akurat odbywał się Filmfestival), kościoła Wotywnego i parku Zygmunta Freuda, gdzie zastał nas zmrok. Z zamykającymi się ze zmęczenia oczami udałyśmy się do hostelu w dzielnicy Mariahilfe koło Westbahnof (polecam tą okolicę na nocleg, ze względu na bliskie położenie metra).

Kolejny dzień zwiedzania rozpoczęłyśmy takim samym jak poprzedniego dnia śniadaniem, w tej samej kawiarni, gdzie obsługiwała nas Polka. Swoją drogą w Wiedniu jest pełno Polaków, zarówno turystów jak i mieszkańców miasta. Pogoda niestety nie była wyśmienita, bo od rana lało jak z cebra, na szczęście później przestało, choć słońce nie wyszło. Drugi dzień zleciał nam na zwiedzaniu okolic Muzeum Historii Sztuki, a później dzielnicy Mariahilfe. Po południu miałyśmy autobus powrotny do Krakowa.

Wiedeń jest dla mnie ładny, ale nie zachwycił mnie tak jak na przykład Praga (wpis z Pragi tutaj). Wiedeń to miasto w miarę odnowione, jednak czasem wydaje się, że wszędzie taki sam, albo bardzo podobny, choć wcale nie mówię, że to źle. Chętnie wróciłabym do Wiednia w przyszłości, choćby po to, żeby jeszcze raz zjeść torta Sachera! Pycha.

DSC_0312

DSC_0360

DSC_0336

DSC_0338

DSC_0341-horz

DSC_0344

DSC_0350

DSC_0354

DSC_0368

DSC_0372

DSC_0375-horz

DSC_0377

DSC_0380

DSC_0387

DSC_0392

DSC_0395

DSC_0401-horz

DSC_0397

DSC_0398

DSC_0404

DSC_0405

DSC_0416-horz

DSC_0410

DSC_0406-horz

DSC_0421

DSC_0423-horz

DSC_0432

DSC_0433

DSC_0436

DSC_0438-horz

DSC_0450

DSC_0439-horz

DSC_0460

DSC_0467

DSC_0470

DSC_0472

DSC_0473

DSC_0479

DSC_0480

DSC_0481-horz

DSC_0483

DSC_0500-horz

  • Fajnie :)! Pewnie znasz, ale jeśli nie, to latem koniecznie wybierz się do Badeschiff am Donaukanal, przefajna miejska opcja :) (tu fota: https://www.instagram.com/p/6Hiim1ytC-/?taken-by=filip_turowski)

    • O rany ale ekstra, szczerze mówiąc nie znałam, gdybym tylko miała więcej czasu, to dzień w takim miejscu w czasie upałów to byłoby spełnienie marzeń :D

      • Dokładnie! Byłem tam ponad rok temu, chwilę przed tym, jak wyruszyłem w swoją podróż dookoła świata, to był paskudnie gorący lipiec, więc spędziliśmy tam pół dnia :)

  • Moje ulubione cukierasy! :D Mam w planach Wiedeń od dawna, muszę w końcu się wybrać :-)

  • Nigdy nie byłam w Wiedniu, ba nawet w Pradze nie byłam. Zdjęcia magiczne :)

  • Oj tak. Wiedeń to jedno z moich małych marzeń. Mam wrażenie, że troszkę niedoceniany, ale niesamowicie piękny. Na przyszły rok planuję „eurotrip”, więc może uda się zahaczyć :)

  • Piękny Wiedeń:) Jest w moich planach, może jesienią:)

  • Nie miałam okazji jeszcze tam być ale relacja bardzo mi się podoba 😊

  • Przepiękne zdjęcia! Wiedeń jest na liście naszych marzeń bliskich do spełnienia :)

  • Wiedeń kojarzy mi się z arystokracją i dostojnością.

  • Piękne fotki <3 Wiedeń jest na mojej liście do odwiedzenia destynacji! Pozdrawiam cieplutko, Daria x

  • Oj tak, Wiedeń jest przepiękny i chętnie wróciłabym tam po raz kolejny – on chyba nigdy się nie znudzi i zawsze czymś zaskoczy. Przyznaję, że nie próbowałam tych słodkości, ale chętnie bym to zrobiła.