Francja

Slow Paris, spacery i sushi

Podczas ostatniego pobytu w Paryżu postawiłam na obcowanie z miastem w wersji total slow. Będąc tam nie mam już tej turystycznej potrzeby gonienia za każdym możliwym zabytkiem, pewnie ze względu na to, że był to już któryś z kolei mój pobyt w Mieście Świateł. Za którymś razem można pozwolić sobie na lenistwo w mieszkaniu, popołudniowo wieczorne przechadzki po mieście i nic więcej. Przynajmniej ja jestem takiego zdania. Tym razem wszystko było podporządkowane jednemu – odkrywaniu kolejnych restauracji, gdzie można zjeść sushi!

Jedzenie sushi stało się już dla nas małą tradycją. Każdy mój pobyt w Paryżu, inna restauracja z sushi. Tym razem gdy spacerowaliśmy w okolicy Rue Etienne Marcel, trafiliśmy na lokal Hoki Sushi z bardzo fajną propozycją w menu – zamówienie składa się na kartce i spośród wszystkich produktów wybiera się określoną liczbę sushi i jest 5 takich kolejek – skończysz jedną serię, zamawiasz kolejną. Trzeba iść tam naprawdę baaardzo głodnym, bo dla mnie 5 kolejek to było za dużo (wymiękłam właściwie podczas jedzenia trzeciej), czego nie powiem o moim ukochanym, jak sam stwierdził, znalazłby jeszcze spokojnie miejsce na deser ; ) Serdecznie polecam wszystkim ten lokal, jeśli będziecie w okolicach Halles (1 i 2 arrondissement). Za całość zapłaciliśmy coś około 20 euro na osobę. Bardzo się opłacało, bo wyszłam tak najedzona, że prawie nie mogłam oddychać ; )

Oprócz sushi, pozycji obowiązkowej, przeszliśmy się do Palais Royal, na słynny most Bir-Hakeim, którego wcześniej jakoś nie miałam okazji zobaczyć, pospacerowaliśmy po 16 dzielnicy, kończąc na ChampsÉlysées i pod wieżą. Oprócz tłumu nowożeńców w ślubnych strojach, robiących sobie sesje ślubne, spotykaliśmy wielu kibiców, bo był to czas Euro. Czyli standard – dużo ludzi ale wciąż przyjemnie się spaceruje. Taki jest Paryż.

Paris, à la prochaine !

DSC_0142

DSC_0139

DSC_0149

DSC_0147

DSC_0148

DSC_0163

DSC_0164

DSC_0170

DSC_0174

DSC_0176

DSC_0181

DSC_0198

DSC_0186

DSC_0199

DSC_0197

DSC_0291

DSC_0294

DSC_0295

DSC_0298

DSC_0303

DSC_0304

DSC_0309

  • Choć byłam w Paryżu tylko raz, to też postanowiłam nie biec w pogoni za zabytkami, miejscami, które koniecznie muszę zobaczyć…. sami na nie wpadaliśmy :) Z moim narzeczonym mamy styl podróżowania bardzo slow- budzimy się o przystępnej porze, nasz harmonogram nie jest zbyt napięty, celujemy w przyjemności, piękne widoki i wspaniałe jedzenie. Rano jedliśmy przepyszne bagietki z camembertem w piekarni obok, na luzie szliśmy zobaczyć kolejne cudowne miejsca, potem bez biegu i pośpiechu siadaliśmy w jakiejś uroczej knajpce na wino, sery i pyszne dania główne.
    Cudownie, że też doceniasz takie chwile i opisujesz je! Chętnie przyjrzę się kolejnym postom, tym bardziej, ze tematy włosko- francuskie są mi bliskie :)

    • Zupełnie jakbym czytała o sobie ;) Czasem trzeba trochę pogonić, ale mnie to się często nie zdarza, dziękuję za komentarz i bardzo się cieszę, pozdrawiam i zapraszam ;)

  • Maria Pierzchała

    Twój post spadł mi z nieba! Z jakiś czas wybieram się ponownie do Paryża i z pewnością wykorzystam Twoje sugestie.

  • Paryż ma niepowtarzalny klimat :) Zwłaszcza z dodatkiem dobrego jedzenia.
    Piękne zdjęcia :)

  • Po Twoich zdjęciach zaczynam wierzyć, że kiedyś polubię Paryż :) Pięknie go pokazałaś! I czy ja dobrze widzę, że wypełniacie ankietę dot. obsługi w restauracji? Świetny pomysł, każda powinna z tego korzystać.

    • A dziękuję bardzo, staram się uchwycić miasto jak najlepiej potrafię ;) A co do kartki to nie jest to opinia, tylko sposób składania zamówień w specjalnym menu – 5 kolejek jedzenia z wybranymi przez siebie kawałkami sushi, super pomysł :)

  • Ola

    Bardzo fajnie piszesz :) Paryż, niesamowite miasto, ja nie moge sie powstrzymać przed „ganianiem jak
    opętana”, zwłaszcza w pierwszych dniach po przyjeździe ;) Pierwszy raz w Paryżu to Luwr, d’Orsay, Pompidou, wieża, Sacre Coeur i ogrody Luksemburskie jednego dnia! Dałam czadu :)) Ale jasne, na pewno przyjazd kolejny raz z rzędu sprawia, że mozna sie wyluzować i nie zwiedzać, ale po prostu w tym mieście być. Buziaki!

    • Dzięki ;) Ja przyznam, że do Orsay jeszcze nie zaszłam, mimo tylko pobytów w Paryżu, tak samo nie byłam w operze Garnier, chyba jestem slow aż za bardzo :D Ale wiadomo, trzeba sobie dawkować, pozdrawiam!

  • Fajnie pozwiedzać sobie w trybie ‚slow’ ;). Ja byłam w Paryżu tydzień i przed wyjazdem zrobiłam listę ‚must see’. Wszystko zobaczyłam co chciałam może nie z taką uważnością jak powinnam, ale właśnie przez brak czasu. Mimo to uważam wyjazd do Paryża za jeden z najlepszych.

  • Ola

    Widać każdy ma swoje rytuały :D Twoim jest jedzenie sushi w Paryżu, haha, brzmi bardzo zabawnie, ale oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;) Muszę przyznać, że zachwyciły mnie Wasze zdjęcia. Paryż wygląda na nich tak romantycznie i magicznie!

  • Fru

    Ostatnio doszłam do wniosku, że lubię powolne zwiedzanie. Jestem w stanie zrezygnować, już podczas pierwszego pobytu, z gonienia po muzeach i innych „must see” na rzecz spacerów i poznawania klimatu każdego z miejsc. Najwyraźniej popieram tezę: najpierw poznaj ludzi, daj się wciągnąć w codzienny wir dopiero później idź do muzeum.

  • Piękne zdjęcia. Piękne miasto. Również chciałabym wrócić jeszcze do Paryża i poznać to miasto w tempie Slow, czerpać z każdego widoku, każdej uliczki i kawiarenki.