Czechy

Praga na weekend

Zacznę konkretem – Praga to absolutny must be. Wcześniej dużo słyszałam o jej uroku i nie spotkałam się z żadną niepochlebną opinią na jej temat. W tym roku postanowiłam przekonać się o tym na własne oczy i razem z siostrą pojechałyśmy do tak licznie zachwalanej czeskiej stolicy na weekend. Jeśli ktoś spytałby mnie które miasto polecam, kiedy mamy naprawdę niewiele czasu, czyli jak w naszym przypadku jakieś półtora dnia, bez wahania odpowiem, że Pragę! Czy jest tu jeszcze ktoś tak bardzo nią zauroczony jak ja?

Pewnego dnia weszłam na stronę Lux Express żeby zobaczyć ceny biletów do Pragi i przecierałam oczy ze zdumienia – 64 zł w…obie strony! Nie minęło 5 minut, a bilety były w moim posiadaniu ; ) Nie dość, że taka cena biletów, to jeszcze wyśmienita pogoda, udała nam się jak mało kiedy. Całe miasto skąpane było w słońcu i kwitnących drzewach, klombach, trawnikach… Czego chcieć więcej?

Wcześniej wspomniałam, że Praga to idealne miasto na weekend. Dlaczego? Wszystkie najważniejsze obiekty są położone w niedalekiej od siebie odległości, komunikacja miejska w zasadzie w ogóle nie była nam potrzebna (oprócz przemieszczenia się z dworca do hostelu i z hostelu do centrum), wszystko więc można zejść na nogach, choć nie ukrywam pod koniec dnia byłyśmy tak zmęczone, że ciężko nam się było normalnie wysłowić.

SOBOTA

Zwiedzanie zaczęłyśmy od słynnego Mostu Karola (Karlův most), we wczesnych godzinach porannych nie ma tam jeszcze dzikich tłumów. Wychodząc na miasto ze stacji metra Staroměstská most możemy podziwiać też z daleka. Później poszłyśmy w stronę Starego Miasta, rynku i słynnego zegara Orloj, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie, lecz nie tylko on, bo ogólnie cała architektura kamieniczek znajdujących się na Starym Mieście jest niebanalna i przyciąga uwagę. Na praskim Rynku głównym znajduje się punkt informacji turystycznej, z którego zgarnęłyśmy mapę i ruszyłyśmy dalej w miasto. Z mapą w jednej ręce i trdelnikiem w drugiej można zdobywać świat ; ) (Trdelnik to tradycyjne ciastko, wykonane z walcowanego ciasta, owijanego wokół kija, a następnie grillowanego i posypanego cukrem wymieszanym z orzechami oraz z cynamonem, w całej Pradze co chwila można natknąć się na punkty sprzedaży tych pysznych ciastek. W Polsce również możemy się nimi rozkoszować, tylko że u nas nazywane są chimney cake.) Pokrążyłyśmy po Starym Mieście mniej więcej do południa, a gdy zmogło nas lekkie zmęczenie, postanowiłyśmy skierować się w okolice Wełtawy i odpocząć na jednej z super wygospodarowanych wysepek na rzece. Na wysepkę o której mówię schodzi się z Mostu Legii (mostu zaraz obok Mostu Karola), można tam odpocząć, coś zjeść, pobawić się na placu zabaw, zrobić piknik, a nawet wypożyczyć rowery wodne! A wszystko w otoczeniu przepięknej panoramy miasta, z jednej strony widać Teatr Narodowy, wdzięcznie nazywany po czesku Národní divadlo, a z drugiej Hradczany, katedrę św. Wita, wzgórze Petrin z charakterystyczną wieżą widokową na wzór paryskiej wieży Eiffla. Cudowne, przyjazne dla ludzi miejsce, zaryzykowałabym stwierdzenie, że jedno z moich ulubionych w mieście. Jestem pewna, że gdybym była mieszkanką Pragi, spędzałabym tam wiele letnich wieczorów.

Po tak przyjemnym odpoczynku i chwili relaksu na wyspie ruszyłyśmy dalej, w stronę dzielnicy Malá Strana i wzgórza Petrin. Kolejne wspaniałe miejsce, gdzie można odpocząć, wydaje się jakby to był sad w środku miasta. Można tu odpocząć, ale najpierw trzeba się tu wdrapać ; ) Widoki z góry są jednak warte tego, by tam wejść, nawet jak się jest nieco zmęczonym.

Po podziwianiu panoramy miasta z góry, zeszłyśmy na dół, by coś zjeść. Będąc w okolicach rynku Małostrańskiego (Malostranské náměstí), weszłyśmy do jednej z restauracji, by zjeść coś czeskiego i napić się pysznego piwa. Wybór padł na smažený sýr, czyli słynny smażony ser z frytkami i sałatką i piwo Budweiser.

Najedzone i szczęśliwe ruszyłyśmy w kierunku Hradczan i zamku z katedrą, pokręciłyśmy się po tym właśnie wzgórzu i znów podziwiałyśmy panoramę miasta z góry. Znalazłyśmy również słynną Złotą Uliczkę, dla porównania wrzucę zdjęcie plakatu i uliczki w rzeczywistości. Nie ma co ukrywać, że to bardzo zatłoczone miejsce i ładnych zdjęć niestety nie udało mi się tam zrobić.

Ostatnim punktem w planie na sobotę był jeszcze jeden trdelnik (na kolację, a co mi tam) i powrót do hostelu.

DSC_0013

DSC_0015

DSC_0016

DSC_0006

DSC_1010

DSC_1029

DSC_0028

DSC_1050

DSC_1040

DSC_1028

DSC_1067

DSC_0035

DSC_0036

DSC_0037

DSC_0067

DSC_0099

DSC_0096

DSC_0100

NIEDZIELA

W niedzielę rano postanowiłyśmy wrócić na naszą wysepkę na Wełtawie, zaraz pod Mostem Legii, by zjeść w plenerze śniadanie. W ten dzień miasto było nieco sparaliżowane, bo odbywał się tutaj Maraton Volkswagena, w samym centrum Nowego Miasta, które zostawiłyśmy sobie na niedzielę. Po śniadaniu ruszyłyśmy w Nove Mesto, zahaczyłyśmy o Tańczący Dom i inny most na Wełtawie. Oprócz Nowego Miasta nie zwiedziłyśmy już niczego, bo postawiłyśmy na spokojne spędzanie czasu przed powrotem do Polski o 17.00. Nie raz już mówiłam, że uwielbiam powolne zwiedzanie, bez zbędnego pośpiechu. Tym razem trochę też byłam trochę do tego zmuszona ze względu na plecak, który ruchów nie ułatwiał ; )

DSC_0110

DSC_0121

DSC_0118

Gdybyśmy miały całą niedzielę, pojechałybyśmy jeszcze na Wyszehrad, ale obyło się bez tego, i tak jesteśmy mega zadowolone. Z miasta, z pogody, z cen biletów, z noclegu, z jedzenia i ze spędzonego w siostrzanym gronie czasu. No i jeszcze z przepięknej wiosny, która nas otaczała – Praga w maju pięknie nam zakwitła – porobiłam sporo zdjęć praskiej wiośnie, a zdjęcia bosko kwitnącego miasta pozostawiłam na kolejnego posta.

Jeszcze raz gorąco polecam czeską stolicę, choćby na weekend, bo mimo, że krótko, to nie można raczej powiedzieć, że weekend to za mało na zobaczenie większości miasta. Czasu spokojnie wystarczy nawet i na chwilę relaksu w tak zwanym międzyczasie ; )

TO BE CONTINUED

  • Zaliczyłam podobną wycieczkę dwa lata temu ;). Ale za to zrobiłaś mi ochotę na smażony ser!

  • Mnie się podobają zdjęcia, są bardzo wyraźne. Nie byłam w Czechach za to moje dziecko dwa razy. Wolę jednak cieplejsze klimaty :D

    • Dziękuję! Ja tam też wolę cieplejsze klimaty, ale o czeskiej stolicy tyle wcześniej słyszałam, że grzechem dla mnie było się tam nie wybrać :D

  • Alicjares

    W wakacje się wybieram, więc z zainteresowaniem przeczytałam Twój post:)

  • Ten post ląduje w zakładkach. Od lat marzę o Pradze i w końcu muszę namówić kogoś, żeby mi towarzyszył w takim weekendowym wypadzie. Piękne zdjęcia, cenne wskazówki.

  • Piękne zdjęcia! Uwielbiam Pragę, byliśmy tam w podróży poślubnej, ale tylko na 1 dzień, koniecznie muszę tam wrócić!

  • Katarzyna Furman

    Bardzo ciekawy wpis. Juz sie nie moge doczekać az odwiedzę Pragę ;)

  • Z Pragą mam tyle wspaniałych wspomnień, co to były za wyjątkowe czasy studenckie. :) Nawet dziś chętnie do niej zaglądam, nawet kiedy jestem przejazdem znajdę czas, aby spokojnie przespacerować się jej uliczkami. :)

  • Pamar Travel

    Byliśmy w Pradze zimą, jak miło obejrzeć Pragę skąpaną w promieniach słońca!

  • O tak, Praga to zdecydowanie „must be”. Sama byłam parę razy i za każdym razem zachwyca mnie tak samo :)

  • Byłam w Pradze z wycieczką szkolną i się zakochałam :D Za rok na pewno tam pojadę, koniecznie pociągiem, bo słyszałam wiele pochlebnych opinii o pięknych widokach na trasie. Praga kojarzy mi się głównie ze średniowieczem, alchemikami, Husytami, sławnym uniwersytetem… Jest taka magiczna, szczególnie zderzenie mojego wyobrażenie Pragi średniowiecznej z Pragą dzisiejszą było mocne ;)