Erasmus we Włoszech, Włochy

Migawki z Rzymu

Będąc na L4 postanowiłam zrobić mały porządek w moich zdjęciach. Przeglądając je pomyślałam, że ciężko uwierzyć, że od rozpoczęcia przygody w Rzymie minął już dokładnie rok. Rok, który zmienił moje życie na lepsze. Nie, nie przesadzam ; )

Czy warto wybrać się na erasmusa? Chyba nikogo nie zdziwię, kiedy powiem, że TAK! Muszę przyznać, że nie należę do osób śmiało nawiązujących nowe znajomości, do osób z natury ekstrawertycznych i śmiałych względem każdej nowopoznanej osoby. U mnie na ogół jest tak, że „musi trafić swój na swego”. O to, że nie odnajdę się w nowej rzeczywistości obawiałam się dosyć długo. Miałam też kilka obaw związanych z życiem za granicą, z użytkowaniem języka. Mimo ukończenia licencjatu z włoskiego wciąż narzekałam na zbyt mały kontakt z językiem, chciałam MÓWIĆ (miałam też roczną przerwę od nauki języka, bo w ramach mgr wybrałam inny kierunek). Trzeb było voś z tym zrobić. Najlepszym wyborem był więc wyjazd do Włoch, wybór dla mnie od początku był jasny… RZYM!

20140929_141251

Przed erasmusem byłam tutaj dwa razy, raz krócej, raz dłużej, za każdym razem zachwycona. Wiedziałam, że kiedyś tutaj zamieszkam, chociaż na chwilę (w moim przypadku było to pół roku – zdecydowanie za krótko, ale taką a tamtą chwilę miałam możliwość).

20141002_123302

Ale z pewnością mogę powiedzieć, że to pół roku w zupełności wystarczyło by zakochać się w Rzymie. Po pierwsze: atmosfera miasta – piękne zabytki, raj dla fanów sztuki, ale nie tylko. Architektura potrafi ucieszyć każde oko. Po drugie: oczywiście kuchnia, chyba nie muszę tego tłumaczyć ; ) Po prostu jest pyszna. Po trzecie i chyba najważniejsze: cudowni ludzie, bez których ten czas nie byłby tak wyjątkowy. Fajna, międzynarodowa atmosfera w iście „erasmusowym” wynajmowanym mieszkaniu (trzy Polki, Francuz (w którym zakochałam się z wzajemnością ; )), Niemka i Węgierka, plus znajomi Włosi) – w tym przypadku to było dokładnie „trafił swój na swego” o czym wspominałam wcześniej.

20141105_202556

To o nich właśnie mowa.

Jednym słowem, a właściwie w dwóch – Było warto!

20150219_173624

W kolejnych wpisach pokażę nasze wycieczki, opowiem o studiowaniu na rzymskiej uczelni, o doświadczeniach kulinarnych, swoich ulubionych miejscach i nie tylko ; ) Serdecznie zapraszam do śledzenia.

20141007_112128

  • ooo, widzę, że przy stole miałyście rodzynka. ;) i co on tak daleko od Ciebie?!

  • To były początki :D

  • Chciałabym jechać na Erasmusa.. Ale trzeba znać język w państwie, do którego się jedzie.. No i trzeba mieć ciekawy kierunek, którego odpowiednik na uczelni za granicą będzie ciekawy i w miarę zbliżony do tego na uczelni macierzystej. Ale do takiego Rzymu lub Barcelony, tobym pojechała.. Podobno niezapomniane przeżycia :)

    • Z mojego doświadczenia na erasmusie wynika, że… wcale nie trzeba mieć żadnego przedmiotu korespondującego z tymi, które mamy na uczelni macierzystej w danym semestrze ;) Niestety utrudnieniem jest to, że po powrocie trzeba wszystko zdawać u siebie (tak było w moim przypadku), ale czas spędzony na zagranicznej uczelni dał mi inne profity – głównie szlifowanie języka. Planuję posta w krórym opowiem o moich doświadczeniach z erasmusa, jak w moim przypadku to wszystko wyglądało – oczywiście z perspektywy Italii”królowej biurokracji”. Jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam wkrótce! A co do przeżyć to jużna wstępie mogę ootwierdzić – niesamowite :)