Włochy

Le vacanze romane

Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy, więc kilkudniowy, długo wyczekiwany pobyt w Italii dogiegł końca. Udało nam się złapać trochę słońca, ale i trochę deszczu, zaspokoić spragnione włoskich smaków kubki smakowe i zrealizować zaplanowane wcześniej wycieczki. Na miejsce posterasmusowego spotkania i świętowania naszej pierwszej rocznicy wybraliśmy oczywiście Rzym.

Rzym ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Pewnie nie jeden raz już o tym wspominałam – to tutaj spędziłam najfajniejsze pół roku w moim życiu i poznałam moją miłość. Na początku marca stuknęła nam rocznica, więc nie mogliśmy wyobrazić sobie lepszego i bardziej adekwatnego miejsca do jej świętowania. Tym razem nasz pobyt miał charakter zupełnie slow – (spotkanie z erasmusowymi znajomymi), zależało nam na spacerze po naszych ulubionych miejscach – historycznym centrum z Koloseum i Forum Romanum, Ołtarzem Ojczyzny, okolicach Piazza Navona, fontanny di Trevi i tak dalej, okolicach Tybru (Ogród Pomarańczowy z pięknym tarasem widokowym), i Zatybrza (Trastevere) – i tutaj obowiązkowo wizyty w restauracjach: i pizza na obiad, pasta na kolację i drink na zakończenie wieczoru w towarzystwie naszych rzymskich znajomych. W samym Rzymie mieliśmy 2,5 dnia – resztę pobytu spędziliśmy w Tivoli i Montepulciano (dwa pozostałe dni) – Tivoli to przepiękne miasteczko niedaleko Rzymu (zaledwie godzina podróży pociągiem) z niesamowitymi villami, Montepulciano – toskańskie miasto znane głównie z wina. Na ten temat nie będę się tutaj rozpisywać, bo wyczieczkom poza Rzym poświęcę osobne, kolejne posty. Jedym zdaniem – jestem zachwycona tym, co widziałam i co smakowałam. Ale mnie Włochy nigdy nie zawodzą. Żałuję tylko, że życie jest za krótkie żeby zobaczyć każdy maleńki zakątek bel paese. Chętnie podjęłabym się jednak takiego wyzwania.

Zostawiam Was ze zdjęciami z ukochanego Rzymu, a w kolejnym poście będzie o miasteczku Tivoli i Villi d’Este (renesansowe ogrody z pieknymi fontannami). Najprawdopodobniej Tivoli poświęcę więcej niż jeden wpis, bo odwiedziliśmy też villę Adriana (tutaj królują starożytne ruiny i oliwne gaje), a na deser bedzie Toskania i Montepulciano. (mimo okropnej pogody, która akurat w ten dzień królowała, pozwolę sobie pozostać przy moim przekonaniu, że wypad do Toskanii to była mała wisienka na torcie :) )

DSC_0276

DSC_0289

DSC_0294

DSC_0328

DSC_0315

DSC_0346

DSC_0350

DSC_0366

DSC_0357

DSC_0379

DSC_0392

DSC_0395

DSC_0396

DSC_0398

DSC_0401

DSC_0404

DSC_0408

DSC_0470

DSC_0473

DSC_0486

DSC_0490

DSC_0491

DSC_0719

DSC_0739

  • O rany, mam dziś szczęście do trafiania na zdjęcia z przepięknych miejsc, z wyjazdów do ciepłych krain… aż chciałoby się pojechać gdziekolwiek, choćby za miasto, a tu niestety, remont trzeba robić!

  • Przepiękne kadry! Wspaniale uchwycone miasto, do którego tęskni mi się bardzo. Rzym jest niesamowity:)

  • Dokładnie 2 miesiące temu spacerowałam po Forum Romanum :-) Byłam w Rzymie pierwszy raz, ale wiem już, że nie ostatni. Spacerując po ruinach w centrum Rzymu odnosi się wrażenie, że to miasto istnieje od zawsze. Tak wiele historii się tutaj zadziało :-)

  • Kasiu cudownie, że dzięki temu wpisowi mogłam znów przenieść się do tego pięknego miasta. Ja byłam tam na trzy dni i to stanowczo za mało, ale mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę i to nie raz ;) Wiesz, że robisz bardzo ładne zdjęcia?

    • Cieszę się i bardzo dziękuję! Ja ilekroć tam wracam, jestem zaczarowana na nowo… Magia tego miasta nigdy nie przestanie na mnie oddziaływać ;)

  • Ale cudownie, zapragnęłam się teleportować! :)

  • Zdjęcia naprawdę piękne i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić Rzym, zazdroszczę ;) pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/03/kamien-i-sol-victoria-scott.html

  • Nigdy mnie nie nudzi oglądanie zdjęć z Włoch… swoich i cudzych :D Z przyjemnością przypomniałam sobie jak jest w Rzymie i biegnę czytać kolejne wpisy. Czekam na wpis o Montepulciano. Przy okazji zapraszam na mojego bloga, gdzie też można znaleźć zdjęcia z Włoch… między innymi z Montepulciano :) Pozdrawiam.

    • Ja mam dokładnie tak samo, non stop mogę oglądać zdjęcia, zarówno swoje jak i czyjeś a Włochy jako kierunek podróży nigdy mi się nie znudzą ;)

  • Erasmus w Rzymie – brzmi świetnie! Będę w okolicy już niebawem, wybieram się na Auto Stop Race, którego destynacja jest w Tarquini, także blisko włoskiej stolicy ;) Z resztą w samym Rzymie byłam kilka razy i bardzo lubię to miasto!

  • Ojejku! Jak romantycznie jest poznać się i zakochać w sobie właśnie w Rzymie. Mieście dla zakochanych (no może zaraz po Paryżu). Życzę tylko więcej takich rocznic bo widzę, że owocują w cudowne zdjęcia! Kocham te włoskie balkony z kwiatami!!!!

    • Bardzo dziękuję ;) A z faktem, że poznaliśmy się właśnie w Rzymie nie jest mi wcaaaale źle, mój wybranek mieszka w Paryżu, gdzie często bywam, więc trochę romantyzm gdzieś tam trochę nam towarzyszy :D A Co do Włoskich balkonów z kwiatami to mam bzika na punkcie ich fotografowania, wraz z wąskimi uliczkami :)

  • Maria Pierzchała

    Ach, Rzym… byłam wiele razy i powrotów nigdy dość… Piękne zdjęcia.

  • Pięknie :) Ja Rzym odwiedziłam 6 lat temu, ale marzę o powrocie, to najpiękniejsze miasto Europy jakie widziałam.

  • 6 zdjęcie jest genialne, przepiękne! <3

    Za każdym razem, gdy oglądam zdjęcia włoskich miasteczek, jestem tak samo zachwycona. Te krajobrazy, uliczki, jedzenie… Szkoda, że nie można się tak w jedną sekundę przenieść w takie miejsce :).

    • Katarzynatuitam

      Dziękuję, obawiałam się, że zrobić zdjęcie kopuły z dużym zoomem przez dziurkę od klucza to będzie wielka porażka, a jednak okazało się inaczej, mój aparat chciał współpracować :)