Hiszpania

Hola Madrid !

Na mój wyjazd do Madrytu czekałam całe pół roku i po wylądowaniu w stolicy Hiszpanii wreszcie mogłam krzyknąć to pięknie brzmiące zdanie ” hola Madrid ! ”

Na początku zastanawiałam się, co w tym mieście może być takiego fajnego, Madryt tak właściwie wcale nie jest szeroko rozsławiony, ani zachwalany jako szczególnie piękne miasto, w którym koniecznie trzeba być. Ja w sumie też nigdy nie myślałam o Madrycie jako o miejscu, które koniecznie muszę odwiedzić, bo w moim przypadku była to właściwie… okazja. Dlaczego? Dlatego, że moja siostra jest tam jeszcze na Erasmusie, a ja nie mogłabym przepuścić okazji, by jej nie odwiedzić i przy okazji nie poznać nowych dla mnie zakątków Europy (w Hiszpanii byłam już kilka lat temu i rozkoszowałam się urokami flamenco – pisałam o tym tutaj : SANTA SUSANA- NOCHE ESPAÑOLA FLAMENCO SHOW, a w stolicy byłam teraz po raz pierwszy).

Od razu powiem, że zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Miasto ma dużo do zaoferowania, zarówno wizualnie, jak i oczywiście kulinarnie. Na pierwszy rzut oka nie ma tu wcale bardzo wielu turystów, a są i miejsca, gdzie nie ma ich wcale. Mnie się udało takie miejsca poznać – te do spacerowania i te do kosztowania, więc chętnie Wam o nich opowiem, no i oczywiście pokażę !

Co więc robić przez kilka dni w Madrycie?

1.JEŚĆ i PIĆ. Też mi niespodzianka ;) Od siebie polecam… sieciówkę TACO BELL (powiedzmy, że fast food, ale przepyszny – serwują tacos, tortille itp. Może nie jest to typowo hiszpańska kuchnia (bo i sieciówka amerykańska), ale bardzo smaczna ! Ja tu w Madrycie spotkałam się z nią po raz pierwszy. No i nie ma tu turystów. Kolejne, nieturystyczne miejsce na kulinarnej mapie Madrytu to 100Montaditos – gwarne, głośne miejsce z 100 rodzajami kanapeczek, zwanymi montaditos, a do tego napoje, te alhokolowe i bezalkoholowe. Na śniadanie – polecam piekarnię Granier, czy Panarię. Na kolację, oprócz 100Montaditos, polecę Lizarrana, ich kanapki i sangrię – dla mnie to ambrozja. Wszędzie sami tubylcy, oprócz erasmusów i mnie, byłej erasmuski i turystki. Nie zrobiłam zbyt wielu zdjęć posiłków, bo zbyt szybko znikały z talerza ;)


Będąc w Madrycie nie zapomnijcie napić się chupito, słodkiego shota w kieliszku z… wafelka w czekoladzie ! Nie ma nic bardziej madryckiego, serio !

2. Przejechać się Teleférico i pospacerować po parku Casa de CampoTeleférico jest madrycką kolejką linową… nieszczególnie rozsławioną w tym mieście, z zupełnie niewiadomego powodu, bo widoki są super ! Dojeżdża się nią do Casa de Campo, bardzo rozległego parku, pełnego zieleni i amatorów sportu – środek stycznia wyglądał tu jak… środek wiosny – dowody zamieszczam poniżej.

Park Casa de Campo to idealne miejsce na odprężenie się, długi spacer, lub aktywne spędzanie czasu – rowery, bieganie, kajaki czy zabawę z pupilem. Ja już nie jeden raz wspominałam, że jestem absolutną fanką parków miejskich, więc tym bardziej byłam nim zachwycona. Zwłaszcza, że bardzo przypominał mi jeden z ukochanych rzymskich parków, o którym pisałam kiedyś tu : Parco degli Acquedotti Roma.

3. Chłonąć miasto – najważniejsze punkty to oczywiście okolice Plaza de España i pałacu królewskiego Palacio Real, plaza Mayor, kościół Almudena, Retiro – drugi piękny madrycki park, z robiącym wrażenie Palacio de Cristal – kryształowym pałacem, okolice Sol i Gran Via, głównej ulicy miasta (to królestwo shoppingu), a dla wielbicieli sztuki – słynne muzeum Prado.

Bezcennym momentem było też trzymanie w dłoni tego białego kwiatka, niekwestionowanego króla nadchodzącej w Hiszpanii wiosny… już w styczniu ;) W Polsce trzeba będzie jeszcze chwilę na to poczekać.

Podsumowując moje zestawienie madryckich momentów dodam, że był to dla mnie tydzień pełen słońca, a pogoda zepsuła się dopiero w dzień mojego wyjazdu. Hiszpania jako kraj nigdy szczególnie mnie nie interesowała, ale po drugim pobycie (pierwszy, jak wspominałam wcześniej to była Katalonia, całe lata temu) zdecydowanie chciałabym jeszcze tutaj wrócić i poznać inne miasta. Madryt to też dobra baza wypadowa do innych miejsc – ja wybrałam oddalone o około godzinę Toledo, a następnie Escorial, ale o tym będzie w dwóch kolejnych postach. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do odwiedzenia stolicy Hiszpanii… wpiszcie ją na swoją bucketlistę, bo warto ;)

A może Wy polecicie mi jakieś hiszpańskie miejsca, które odwiedziliście, bądź chcielibyście odwiedzić?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Madryt zimą jest idealny, choć dla mnie dziwny przez to, że nie ma takiego topowego zabytku (jak np. Koloseum w Rzymie, Duomo we Florencji, Big Bena w Londynie). Nie wiedziałam o kolejce, a widzę, że szkoda, bo taki relaks mógłby być cudowny.

    Ja do tej listy dopisałabym zjedzenie pysznych churros z czekoladą w najsłynniejszej „churroserii” w Hiszpanii, a maleńkie kanapeczki najlepiej smakują z sangrią. Aaaa… i Merkado San Michel.
    Czekam na więcej, bo chętnie sobie odświeżę Madryckie wspomnienia. :)

  • Przemek Kowalski

    Życie jak w Madrycie! Bardzo ładne zdjęcia :)

  • Marta Wojtysiak

    Aż zgłodniałam widząc te pyszności ;D Piękne kadry i wspaniałe miejsce! nie byłam w Madrycie, może kiedyś uda się tam wybrać ;) Pozdrawiam ciepło

  • Ja za to do Hiszpanii mogłabym jeździć cały czas :) W sumie to raz w roku jestem tam :) Co prawda Madryt nie jest w czołówce moich ulubionych hiszpańskich miast, ale mam do niego wielki sentyment :)

  • Pamar Travel

    Rzeczywiście masz rację. Dużo częściej poleca się Hiszpanię czy Walencję niż Madryt, a przecież Madryt ma także mnóstwo piękna do zaoferowania, jak właśnie udowodniłaś w swoim wpisie :)

  • Madryt, jak i cała Hiszpania – są moim marzeniem. Wiem, że kiedyś tam zawitam – bo przecież marzenia trzeba spełniać! :)

  • Reni Blog

    Zabytki zachwycają! Ja byłam w Barcelonie i do dzisiaj jestem pod wrażeniem:)

  • Życie jak w Madrycie ;) A tak serio, nie byłam jeszcze i chętnie się kiedyś wybiorę. Jak już tam będę, to nie omieszkam napić się chupito :)

  • Szczerze mówiąc to faktycznie Madryt nie jest jakoś szeroko rozsławiony a patrząc na Twoje zdjęcia mam wrażenie, że zupełnie niesłusznie. :) Ależ Wam zazdrościłam tych kwiatków i lekkich kurtek – może przywieziesz nam trochę hiszpańskiej pogody?:)

  • Ernest

    Spełniłaś moje marzenie. Od dłuższego czasu wybieram się do Madrytu :) Jestem fanem piłki nożnej. Ukochana drużyna to Real Madryt więc pewnie się tam w końcu wybiorę. Oglądając zdjęcie jedzenia od razu poczułem się głodny :D Co do kolejki to wpisuję na rzeczy do zwiedzenia. Pozdrawia Uśmiechnięty turysta:)

  • O ja Cię!! W Madrycie jeszcze nie byłam, więc koniecznie muszę to nadrobicć! i też jestem byłam erazmuską (byłam w Porto – jeśli jeszcze tam nie byłaś,polecam serdecznie!!!) :) Muszę spróbować tego shota z waflka, wygląda smakowicie!:) Pozdrawiam!:)