Analogowo

Historie z zepsutej kliszy

Powiem szczerze: ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej. Miałam podzielić się materiałem z niedawno zakupionego, analogowego aparatu Praktica, który dołączył do mojej skromnej kolekcji, złożonej z dwóch Zenitów. Miało być świeżo, nieco ładniej, lepsza jakość i te sprawy. A jak wyszło? Hmm…

No w ogóle nie wyszło, a przynajmniej tak mi się wcześniej wydawało :)

Pierwszy raz z Prakticą zaliczyłam do moich analogowych porażek. W tym temacie jeszcze nie miałam spektakularnego faila, więc przyszła pora, żeby „wreszcie” go zaliczyć. Kiedy czekałam, aż fotograf wręczy mi moją paczkę z wywołanym filmem, miałam dziwne przeczucia. To uczucie, kiedy wiesz, że wydarzy się coś dziwnego, czego trochę się spodziewasz, ale masz nadzieję, że to tylko głupie, niepotrzebne nikomu myśli. No i bum, a jednak.

Proszę pani, klatki się ponakładały. Niewiele się zachowało, ale zeskanowałem te, z których da się jeszcze coś wyciągnąć. Proszę zobaczyć.

Pewnie nie chcielibyście widzieć mojej miny, kiedy spojrzałam na ten film. Smutek mieszał się z żalem i zdenerwowaniem, że straciłam tyle fajnego materiału. Tyle chodzenia po Kazimierzu, po Błoniach, wiosennym Krakowie. Tyle kwiatków, wiosennej eksplozji, portretów, krakowskiej architektury, nawet kawa z pięknym wzorkiem z mleka była. Nosz kur… i wszystko trafił szlag. 

Wkurzona przyszłam do domu, zgrałam zdjęcia i zaczęłam je oglądać. I w pewnym momencie doszło do mnie, że w sumie to… to może być ciekawe, inne, oryginalne i nawet ładne :)  I to zdanie jest w tym wpisie kluczowe.

No i zupełnie niechcący uzyskałam efekt podwójnej ekspozycji/wieloekspozycji, czyli zjawiska świadomie wykorzystywanego w fotografii. Takich zdjęć nie mam jeszcze w swoim archiwum, nigdy takich nie robiłam, nawet nie myślałam o ich zrobieniu. A tu proszę, same się zrobiły. Uspokoiłam się, pokazałam zdjęcia znajomym, którzy powiedzieli mi, że wyszło ciekawie i oryginalnie, a teraz postanowiłam pokazać je tutaj.

I teraz uwaga, drugie ważne zdanie: Dajmy naszym aparatom czasami zbłądzić. Nie silmy się na doskonałość, a kiedy czasem coś nie wyjdzie, starajmy się odnaleźć w tym coś nietypowego, przekujmy to na małe zejście z głównej drogi, jaką obraliśmy. (jeszcze tego brakowało, żebym została mówcą motywacyjnym, a wszystko przez jedną, nieudaną kliszę, ha ha )

W końcu na tym polega magia fotografii tradycyjnej. Robiąc zdjęcia nigdy (a przynajmniej wtedy, kiedy ma się niewielkie doświadczenie) nie wiemy jak wyjdą, czy w ogóle wyjdą. Tym razem nie wyszły na pewno technicznie, ale czy „artystycznie”? Tutaj można się zastanowić :)

Praktica wyląduje w serwisie, a ja dzielę się moim pierwszym, nieudanym technicznie skrawkiem filmu.

No, także tego :)

W kolejce czekają następne wpisy – z Hagi (jeszcze z zimy) i wiosennego Wrocławia. A zdjęcia będą bardziej udane ! :)

Kasia

  • Aneta Bigoszewska

    Aż nie chce się wierzyć, że te zdjęcia to jakiś błąd i czysty przypadek, są świetne.

    • Dziękuję ;) aż sama nie wierzę, że spotkałam się z tak pozytywnym odbiorem ze strony znajomych, czy obserwatorów bloga, jeszcze raz dzięki :)

  • David duChemin jeden z bardziej cenionych przeze mnie fotografów napisał, że „świat ma dosyć idealnie ostrych i doskonale zrobionych zdjęć”, aby zdjęcie poruszało, opowiadało, musi mieć duszę, a nie idealnie dobrane parametry.
    Niestety, z Prcticami tak jest, że lubią nakładać ujęcia na siebie. Może warsztat coś poradzi. Ale świetnie, że potrafiłaś znaleźć tyle ciekawych ujęć na kliszy :-)

    • A widzisz, nawet nie wiedziałam, że jest taki problem z Prakticami… no i z moją też ;) Zobaczymy, co powiedzą mi w serwisie, mam nadzieję, że naprawa nie będzie kosztowała więcej, niż sam aparat :D Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa !

  • Te zdjęcia maja wielka moc i naprawdę są inne niż wszystkie.

  • Ja miałam ostatnio „problem” z prześwietleniem. Wyszły super ciekawe zdjęcia :D Lubię czasami dać zabładzić i mojemu sprzętowi, bo przez zabawę też dużo się uczę :)

    Osobiście Twój efekt bardzo mi się podoba – jest ciekawy i artystyczny :D

  • Karolina Marsicka

    Zdjęcia są piękne, mają tyle uroku w sobie! Sama ma w domu 2 zenity po dziadku. W wakacje planuję udać się z nimi do fotografa, by je sprawdził i coś z nimi podziałać! :)