Analogowo

Fotografia analogowa, czas start !

Fotografia analogowa… Już jakiś czas postanowiłam sobie, że spróbuję swoich sił w fotografii tradycyjnej i poszerzyłam swoją (póki co) małą kolekcję aparatów o kultowego Zenita. Na początku chciałam stworzyć sobie tylko vintage dekorację do pokoju, ale po co, skoro z takiego sprzętu od razu można zrobić użytek? Od razu dokupiłam film i zaczęłam pstrykać. Film już jest wywołany i przyznam, że to chyba nie będzie tylko niewinny romans.

Niesamowite jest to, że tradycyjne aparaty fotograficzne w roku, w którym żyjemy, nadal są w użytku. Wiadomo, że teraz jest to już raczej świadomy wybór, a nie konieczność, ale właśnie tez wolny wybór sprawia, że jest to takie wyjątkowe. Bo otoczeni łatwo dostępnymi lustrzankami, gdzie od dokonania właściwego wyboru najpierw rozboli nas głowa, sami sięgamy po stare, dobre i sprawdzone sprzęty, których funkcje ograniczone są do minimum. Szukamy czegoś, co doda naszym zdjęciom duszy i klimatu. Mówię w pierwszej osobie mnogiej, bo utożsamiam się z tymi osobami, a na blogach, forach, czy portalach społecznościowych takich ludzi jest bardzo dużo. I to mi się podoba. W pewnym momencie zwykła cyfra przestaje wystarczać i trzeba pójść trochę wstecz. No to idę i świadoma swoich niedoskonałości w fotografowaniu w taki sposób mam z tego mega frajdę. Każdemu, kto lubi pstrykać zdjęcia polecam taką podróż w czasie.

selfie w lustrze po mojemu

Okej, trzeba się trochę bardziej „pomęczyć” przy tych zdjęciach, bo efektów nie widać od razu. Nie mamy podglądu dopiero co zrobionego zdjęcia, nie mamy możliwości usunięcia go i „zamiecenia pod dywan”. Do fotografa idziemy z nutką niepewności, czy z tego w ogóle coś wyjdzie i co się na tym filmie zapisało. Sama miałam takie wątpliwości: czy dobrze założyłam film? Czy dobrze go przeciągnęłam przed naciśnięciem migawki? Czy wyciągając go z aparatu od razu go nie prześwietliłam? Czy fotograf wywołujący moje zdjęcia nie pomyśli sobie „no i po co ja to robię, przecież zawartość tego filmu to jakiś żart”? Po odebraniu wywołanego filmu wątpliwości zostały rozwiane i mimo, że nie wszystkie zdjęcia mi wyszły, to i tak jak na pierwszą kliszę jest całkiem nieźle ;)

Na szczęście w sieci można spotkać jeszcze dużo ludzi ciągle używających aparatów analogowych, którzy dzielą się doświadczeniem w tutorialach. Te są przydatne, gdy taki sprzęt mamy pierwszy raz w ręce (tak jak ja) i jakoś chcemy to ogarnąć. Z youtubem spokojnie da się to zrobić. A później już tylko używać !

Na wypróbowanie z czym to się w ogóle je, wybrałam sobie krakowski Rynek przed siódmą rano. Sama się sobie dziwię, że z własnej woli wstałam o tej porze. I w sumie Kraków w takim vintage wydaniu podoba mi się jeszcze bardziej ;)

Trzeba tylko uważać na światło, bo to raczej my musimy dostosować się do warunków, nie mamy tu możliwości „oszukania” tego światła, jak w lustrzance, która ma setki różnych ustawień. Te zdjęcia, które robiłam w pełnym, porannym słońcu, oczywiście nie wyszły (mówię o tym z Mariackim, albo Poselską w tle)

ps. ta zakonnica naprawdę tam szła, to nie duch ;)

Nie byłabym też sobą, gdybym nie siedziała z aparatem w krzakach. To była już końcówka filmu, więc wyglądają trochę inaczej, nie wiem, czego to kwestia, ale przy pierwszy filmie nie trzeba wiedzieć wszystkiego ;)

Przy następnych kliszach będzie lepiej ;)

Na jedno zdjęcie załapałam się i ja, a reszta to już próby domowe.

A dekorację do pokoju i tak mam, chociaż z innego modelu Zenita, który dostałam od mamy – nawet nie wiedziałam, że mój dom kryje takie skarby ;) ale nie tylko mój, po pewnie w Waszych domach też gdzieś leżą stare, zakurzone analogi. Ja naszemu dałam drugie życie, niech sobie stoi i wygląda, a drugi robi zdjęcia.

Niech to będzie dobry początek przygody z fotografią tradycyjną. Na koniec dodam, że Zenit 12 xp z obiektywem Helios 44m-4 najbardziej sprawdza się przy detalach, zbliżeniach, czy portretach. Do tego jest wprost idealny ;)

Jeszcze pozwolę sobie wspomnieć, że przy pomocy adaptera udało mi się przepiąć obiektyw z tego Zenita do mojego Nikona i efekty tego połączenia są bardzo dobre i zaskakujące ! Zdjęcia wykonane Nikonem z podłączonym do niego obiektywem Helios pokażę w kolejnym wpisie.

Na koniec jeszcze mały komunikat blogowy : Wiem, że ostatnio mało tu podróży (a w końcu to o nich było większość wpisów na tym blogu), ostatnio w ogóle mnie tutaj mało… ale jest to spowodowane tym, że cały urlop (i pieniądze) oszczędzam na październikową Azję i w zasadzie nigdzie się teraz nie ruszam. Ale po wakacjach życia myślę, że nadal będę kultywować swoje ukochane, dłuższe weekendy poza Krakowem, oczywiście z aparatem w ręku. A po przyjeździe z Tajlandii mam nadzieję, że podróżniczo ta strona trochę ożyje. Ale żeby było jasne, pisanie o podróżach z punktu widzenia podróżnika i znawcy tematu zostawiam innym, ja miejsca, które odwiedzam lubię wizualizować na zdjęciach i to o to najbardziej mi chodzi. Słowo i subiektywne odczucia to dodatkowa, ale też ważna kwestia, dlatego do zdjęć musi być i tekst.

Do następnego !

 

  • Piękne te zdjęcia może i ja kiedyś nauczę się takie robić.

  • Mówisz o tym z taką pasją, jestem pod ogromnym wrażeniem!!! Podziwiam.

  • Dobrze to ujęłaś – podróż w czasie. Coś niesamowitego. Mam jeszcze kilka niewywołanych klisz sprzed lat i mam ochotę sprawić sobie niespodziankę, bo nie wiem, co na nich jest. Tęskno mi do tych czasów. Pięknie piszesz o swojej pasji!

    • Dziękuję ! :) a Ty pochwal się koniecznie niespodziankami ukrtytmi na kliszy ;)

  • Tomek Wolniaczyk

    Zenit to też lustrzanka. Więc pisanie, że w nim czegoś się nie da tak jak w lustrzance jest trochę dziwne.

    • Dzięki za zwrócenie uwagi, chodziło mi o cyfrę i jej ustawienia, przepraszam za brak prezycji.

  • Monika Zawiślak – GreenEye

    Klimatyczne fotki… I ten Kraków! ♥

  • Sprzęt retro wraca do mody. I dobrze, bo dzięki temu bardziej trzeba myśleć nad kompozycją i oświetleniem, a przez to zwiększają się umiejętności fotograficzne. Pstrykać milion fotek może każdy ;) Powodzenia z tym projektem!

  • Ciekawe, że w czasach, gdy królowały aparaty analogowe, Zenith był uważany za jedną z gorszych konstrukcji. Jednak teraz, gdy analogi wracają do łask, to właśnie Zenith króluje. Może dlatego, że był praktycznie niezniszczalny?
    Uważam, że każdy, kto chce dobrze fotografować powinien zmierzyć się z fotografią analogową, takie aparaty bardzo dużo uczą…

    • Masz całkowitą rację, fotografia tradycyjna bardzo poszerza horyzonty ;) Przynajmniej już poszerzyła moje, a zamierzam się dalej nią bawić.