Erasmus we Włoszech, Włochy

Ciao Napoli & Pompei

Jako że zatęskniło mi się za pyszną neapolitańską pizzą, chciałam przypomnieć tamtegoroczny, krótki erasmusowy wypad do światowej stolicy pizzy i stolicy włoskiego regionu Kampania – Neapolu. Czy neapolitańska pizza jest buona? Czy miasto rzeczywiście jest tak brudne i zaniedbane, jak z opowieści? Co widzieliśmy i co jedliśmy? Co warto zobaczyć poza miastem? Czytajcie dalej!

Co robić przez dwa dni w Neapolu? Otóż odpowiedź jest prosta: spacerować, spróbować pizzy i pojechać do Pompejów – to właśnie tam zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę.

Mówią, że Neapol albo się kocha, albo nienawidzi. Ja wobec tego miasta nie odczuwam tak skrajnych emocji – Neapol mi się podoba. Podoba mi się, bo ma bezpośredni dostęp do morza (widoki z deptaku Lungomare – nie do podrobienia!), można tu zjeść przepyszną pizzę (w końcu to właśnie z tego miasta pochodzi to jakże popularne danie), wypić dobrą kawę, podziwiać pomarańcze rosnące na ulicznych drzewach i doświadczyć wielu miejskich kontrastów. Jakich? Opowiem i o tym.

20141115_111233

20141115_111542

20141115_111555

Pierwsze rekomendowane przeze mnie miejsce na spacer to oczywiście Lungomare, długa promenada ciągnąca się wzdłuż morza (jak sama nazwa wskazuje ;) ). Przy deptaku znajduje się słynny Castel dell’Ovo, średniowieczny zamek, zwany Zamkiem Jajecznym. Dlaczego akurat jajecznym? Według legendy zbudowany został na jajku złożonym tu przez Wergiliusza w czasach rzymskich. Tak jak w przypadku Koloseum istnieje przesąd, że jeśli jajko pęknie, Neapol upadnie. Niestety wnętrze zamku nie jest dostępne dla zwiedzających, można podziwiać go tylko z zewnątrz.

20141115_152705

20141115_152212

20141115_150006

20141115_145741

20141115_125033

20141115_125042

20141115_124949

20141115_124256

20141115_124037

20141115_123954

20141115_123340

20141115_121241

20141115_120601

Zaraz koło Lungomare natknęliśmy się na restaurację z ładnym widokiem na Wezuwiusza. Wybór pozycji z menu był oczywisty – pizza!

Jak już wcześniej wspominałam, to właśnie w Neapolu po raz pierwszy zrobiono to słynne włoskie danie. Pierwsza współczesna pizza miała powstać w 1889, gdy Neapol odwiedziła królowa Włoch Małgorzata Sabaudzka wraz ze swoim mężem (Margherita i Umberto di Savoia). Tamtejszy piekarz, Raffaele Esposito, przygotował na jej cześć specjalną potrawę – pizzę, w której podstawowymi składnikami były: pomidory, ser mozzarella i bazylia, reprezentujące narodowe barwy Włoch. Pizzę nazwano margherita i do dziś jest to nazwa najpopularniejszej i najbardziej podstawowej wersji pizzy. Na zdjęciu powyżej słynna marinara – wersja z pomidorami, czosnkiem i oregano oraz oliwą z pierwszego tłoczenia (większość pizzerii w Neapolu dodaje do tego rodzaju również bazylię, co widać na załączonym obrazku). Chyba nie muszę tego dodawać, ale dodam – była przepyszna. Szczerze się przyznam – tego dnia pochłonęliśmy jeszcze po jednej pizzy – wieczorem ;) Przecież byliśmy w Neapolu – było nam wolno ;) Chcieliśmy zjeść pizzę w słynnej pizzerii Da Michele, jednak po tym jak zobaczyliśmy monstrualnej długości kolejkę, postanowiliśmy dac sobie spokój i pójść gdzie indziej… Ale dzięki temu mamy powód, by do Neapolu wrócić – choćby po to żeby iść do Da Michele. Jeśli niestraszne Wam są długie kolejki, nie umieracie z głodu i macie trochę więcej czasu, koniecznie idźcie!

Po pysznym obiedzie dalej zwiedzamy miasto:

20141115_162651

20141115_162711

20141115_181341

20141115_154540

Moim zdaniem zwiedzanie Neapolu nie polega na zaliczaniu kolejnych zabytków, turystycznej gonitwie, a raczej na powolnych spacerach i wsiąkaniu w atmosferę miasta. Jako że jestem zwolenniczką spacerów a nie dzikiego pędu z językiem na wierzchu, po raz kolejny zarekomenduje spacer. Co z tego, że nie zobaczyłam wszystkiego? Poczułam za to atmosferę południa, początek świątecznego okresu w Neapolu (ah te witryny), ciasne uliczki, tysiące skuterów wepchanych dosłownie wszędzie. Zjadłam pizzę, pyszne lody, napiłam się kawy, dałam się nawet namówić na tradycyjną neapolitańską babę (Il Babà) tak nasączoną alkoholem (rumem), że spokojnie byłabym w stanie się tym upoić, gdybym tylko zjadła więcej… Na szczęście nie chciałam więcej, bo nie przepadam za ciastami skropionymi alhokolem. Ta baba nie była skropiona… była wręcz skąpana w rumie.

20141116_150121

Kuzynka naszej babki drożdżowej ma zabawny kształt grzyba i zazwyczaj wypełniana jest słodkim kremem czy owocami w syropie. Jakoś nie mam chęci, by zjeść ją ponownie. Pewnie przez ten rum…

Wcześniej wspomniałam, że w Neapolu możemy doświadczyć pewnego rodzaju kontrastu. Nie będę ukrywać, że miasto należy do najczystszych na świecie, bo tak nie jest. Rzeczywiście jest coś w tym stereotypie o brudnym i zaniedbanym Neapolu. Dziwne jest to, że okolice promenady wzdłuż morza były bardzo czyste, piękne morze, w miarę zadbane ulice, w sumie nic do zarzucenia – przynajmniej wtedy kiedy ja tam byłam, a gdy skręciło się w jakąś boczną ulicę, odbiło od głównego centrum miasta (jest na zdjęciach wyżej), naszym oczom ukazywał się taki oto „piękny” widok…

20141116_150934

Takie ulice i place każą nam tkwić w przekonaniu, że o czystość nie każdemu chce się dbać. Na szczęście nie jest tak w całym mieście.

Na koniec kilka zdjęć z Pompejów, do których aż żal się nie wybrać, będąc tak blisko. Można tam dojechać podmiejską kolejką.

20141116_100623

20141116_100628

20141116_102344

20141116_122045

20141116_111454

Może jest wśród Was ktoś, kto też był w Neapolu i ma jakieś ciekawe miejsca do zarekomendowania? Co Wam się w tym mieście podoba a co nie? Czy tak jak ja jesteście wielkimi fanami neapolitańskiej pizzy? No i najważniejsze… kochacie Neapol, czy go nienawidzicie? ;)

  • Byłam w Neapolu raz, parę lat temu. Najżywsze wspomnienie jakie mam stamtąd to sposób jazdy samochodem- zero respektu dla przepisów i sygnalizacji świetlnej. I najlepsza pizza jaką jadłam! :)

    • Na południu to chyba uwydatnia się jeszcze bardziej niż na pólnocy :D Ah ten ich temperament ;)

  • Pojechałabym :)
    A pizzę, jak na razie, najlepszą jadłam w Mediolanie.

    • A ja chyba w Mediolanie nie jadłam pizzy… nie przypominam sobie, ale z pewnością też jest pyszna :D

  • Neapol i Pompeje to moje wciąż niespełnione marzenia :) Musze w końcu wziąć się w garść i tam pojechać :)

  • Muszę kiedyś obejrzeć Pompeje! Od dziecka o tym marzę, po obejrzeniu serialu o ostatnich dniach Pompei przed wybuchem wulkanu.

    • Oj to jeśli ma się takie marzenia to trzeba koniecznie pojechać… na mnie piorunujące wrażenie zrobiły ciała zalane lawą i zastygnięte w takioej pozycji, w jakiej zostały zalane… okropny i smutny widok…

  • Niestety nigdy w Neapolu jeszcze nie byłam. Chciałabym choćby ze względu na te widoki nad morzem i zabytki, szkoda że tak piękne miasto jest zaniedbane. Fanką pizzy jestem jak najbardziej, w moim miasteczku jest bardzo fajna włoska knajpka w której można zjeść pyszną pizzę, ale na pewno nie smakuje tak jak w Neapolu :)

    • Tak, pizza z Neapolu ma według mnie swój własny,wyjątkowy smak ;) A z tym zaniedbaniem to prawda… we wpisie nie dodałam informacji, że na każdym kroku wszystko jest pomazane sztuką „graffiti” (z tym, że to naprawdę nie jest sztuka a jakieś bohomazy) ;)

  • Kocham Włochy, ale w Neapolu jeszcze nie byłam. Mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię:)

  • Bardzo ładne zdjęcia. A pizzę to bym mógł jeść od rana do nocy…

  • Tak sobie czytam, czytam i nagle dotarło do mnie, że od paru minut myślę o drzewie, na którym jak gdyby nigdy nic rosną sobie pomarańcze. Nigdy nie byłem w krajach, w których można natknąć się na owoce, które nie są do wyhodowania w Polsce i chyba dlatego to wyobrażenie zrobiło na mnie aż takie wrażenie. ;)

    • Ja żałuję że nie pozrywałam sobie wtedy kilku takich pomarańczy ;)

  • hmmm zjadłabym taką pizzę ,albo jakiś dobry makaron :D Marzy mi się tam pojechać, ale ciągle jakieś inne plany podróżnicze po drodze :)

  • Fantastyczny przewodnik :) Piękne i zachęcające zdjęcia.
    Szkoda, że wnętrze zamku jest niedostępne dla zwiedzających… Chętnie bym rzuciła okiem ;)

  • Byłam tam bardzo dawno temu, Pompeje zwiedziłam bardzo pobieżnie (musze powtorzyć), a z Neapolu pamiętam ogromne ilości śmieci (mieli wówczas jakiś spory kryzys z mafią)

  • ja polecam Casertę, obok Neapolu, spokojniejsza, czystsza a klimat ten sam ;)

  • Monika Skrobol

    Za taką pizzą to i na koniec świata! Piękne zdjęcia :)