Belgia

Bruksela w obiektywie

Podczas pobytu w Paryżu postanowiliśmy urwać się z niego na weekend i odwiedzić stolicę Belgii. Bruksela to był dobry wybór – nie dość, że leży w miarę blisko Paryża, to jeszcze żadne z nas nigdy wcześniej tam nie było. Chcieliśmy odwiedzić nieznany dla nas jeszcze kraj, dużo spacerować, popróbować lokalnej kuchni i oczywiście fotografować.

Trzy dni w zupełności wystarczy, by zwiedzić najważniejsze punkty Brukseli. Niewątpliwie dużą zaletą tego miasta jest fakt, że całe centrum, wraz z najważniejszymi miejscami na brukselskiej mapie turystycznej, można przejść piechotą. Oczywiście nie w jeden dzień (zwłaszcza gdy tak jak my, wolicie nieco wolniej poznawać miasto i po prostu spacerować, a nie gonić, nie mając nawet czasu na ustawienie kadru do zdjęcia, czy po prostu ludzkie wyspanie się). Pierwszego dnia okazało się, że zupełnie niepotrzebnie kupiliśmy dobowy bilet na komunikację miejską, bo do głównego placu w mieście, Wielkiego Placu (Le Grand Place), z naszego hotelu doszliśmy w jakieś 10 minut. Dobrze jest znaleźć nocleg w niedalekiej odległości od centrum, ale to przecież żadna nowość ;) (ja znalazłam hotel przy Boulevard du Jardin Botanique, dużej alei w głównej części Brukseli).

Jeżeli chodzi o moje zdanie na temat miasta, to przyznam, że miasto ani mnie nie rozczarowało, ani nie zachwyciło. Do tego nowego dla mnie miejsca mam dość neutralny (w stronę pozytywną) stosunek. Przyznam, że miasta oceniam często przez pryzmat miejskich parków. Jestem ogromną miłośniczką takich miejsc na mapie miasta, więc nie mogło mnie zabraknąć w Parku Brukselskim. To dobre miejsce na chwilę odpoczynku od miejskiego zgiełku i hałasu. Inny park, który odwiedziliśmy to park w Trevuren (przedmieścia Brukseli), który pokażę w kolejnym wpisie. Czy wspominałam już, że uwielbiam parki miejskie? ;)

Będąc w Brukseli próbowaliśmy też lokalnej kuchni. Nie mogę nie wspomnieć tutaj o frytkach belgijskich z majonezem, o pysznym belgijskim piwie, słynnej potage belge, czyli belgijskiej zupie z wołowiną i czerwoną kapustą, czy innych daniach mięsnych z wołowiną. A do tego wszystkiego na deser gofry, korzenne ciasteczka speculoos, no i oczywiście belgijska czekolada. Zatem jeśli wybieracie się do Brukseli a jesteście aktualnie na diecie, to radzę ją przerwać ;)

Na koniec wspomnę jeszcze, że podczas pobytu w Brukseli wybraliśmy się do Muzeum Komiksu (Musée de la bande dessinée), głównie z tego względu, że fanem komiksów jest mój chłopak, niekoniecznie ja. Mimo wszystko warto zobaczyć, a już kiedy słyszymy z ust ukochanego zdanie „Kupię Ci bilet, bo czuję się odpowiedzialny za Twoje dokształcenie w tej dziedzinie”, to grzechem by było nieskorzystanie z tak ehkm niepowtarzalnej okazji ;) Bilety wstępu kosztują od 6 do 8 euro, a tematem wystawy były okładki komiksów.

Pogoda na szczęście nam dopisała, Bruksela może nie powitała nas powalająco piękną pogodą, ale nie padało, a za to w niedzielę swoją obecnością zaszczyciło nas przepiękne, jesienne słońce i taki słoneczny dzień wykorzystaliśmy na to, by popularną linią tramwajową nr 44 pojechać na sam koniec trasy i bez czytania w przewodniku zobaczyć, co tam jest. O tym opowiem w następnym wpisie, bo zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni (taaak, wyżej już wspomniałam, że był to park ;) )

DSC_0859-horz

DSC_0879

DSC_0881-horz

DSC_0883

DSC_0888-horz

DSC_0898

DSC_0900

DSC_0904

DSC_0906

DSC_0921

DSC_0922-horz

DSC_0981

DSC_0926-horz

DSC_0944

DSC_0948-horz

DSC_0977-horz

DSC_0982-horz

DSC_0970-horz

DSC_0984

DSC_1004-horz

DSC_0996

DSC_0987

DSC_1001

DSC_1009-horz

DSC_1014

DSC_1020

DSC_1019-horz

DSC_1030

DSC_1037-horz

DSC_1032

DSC_1026

DSC_1038-horz

Zapisz

Zapisz

  • Sylwia Antkowicz

    Myślę, że to idealne miasto właśnie na takie krótkie wypady, tydzień to już może za duzo. Ale zawsze warto samemu zobaczyć ;) i spróbować belgijskiej czekolady ;)

  • Dominika Rygiel

    Jedno z piękniejszych miast, w jakich byłam. Pamiętam swoje pierwsze wrażenie w chwili, gdy weszłam na Le Grand Place. Zaparło mi z wrażenia dech. Wspaniałe miejsce.

  • Miałam kiedyś szansę wybrać się do Brukseli i niestety z niej nie skorzystałam. A szkoda, bo zdjęcia, które tutaj przedstawiłaś pięknie i zachęcająco przedstawiają ten zakątek.

  • To chyba wyląduje na liście naszych celów, a jak cenowo wygląda? Drogo? I czym te frytkie belgijskie się różnią od zwykłych? Uparcie te na festynach kupowane w Polsce są jeszcze bardziej gumowate od takich z McDonalda, więc się zraziłam:(. Ale czekolada i ciastka korzenne <3.

    • Z tego co wiem, to te frytki przygotowywane są ze spacjalnie hodowanych do tego celu ziemniaków i mają trochę inny sposób przyrządzania, no i przede wszystkim są dużo grubsze od tradycyjnych. Wstyd się przyznac, ale ja akurat lubię frytki z „maka” :) A co do cen w Brukseli to nie są one jakoś powalająco wysokie na tle większości europajskich stolic ;)

      • Lubię ich kręcone:). Ale na festynach próbując te belgijskie właśnie miałam nadzieję na coś odmiennego. Najwidoczniej jednak muszę ruszyć do Belgii by tego doświadczyć. Dzięki za pomoc w ustanowieniu celu podróży:).

  • Kamila Olszewska

    Bardzo fajne ujecia Brukseli! Ja musze powiedziec, ze mi sie spodobala, ale tez nie wymienilabym jej jako mojego ulubionego miasta. Uwielbiam gofry i frytki belgijskie, ale rzeczywiscie lepiej sie tam wybrac gdy nie jest sie na diecie :)

    • Ja mam „problem z głowy” bo nigdy nie jetem na diecie :D Czy to dobrze? No dla duszy na pewno tak, dla ciała nie zawsze ;)

  • Jarek

    Jeśli chodzi o degustowanie belgijskich piw w Brukseli to świetnym miejscem jest Delirium Cafe :)

    • Widziałam to miejsce, ale pamiętam, że kiedy kilka lat temu byłam w Lille na północy Francji i próbowałam piwa Delirium, nie byłam nim zachwycona ;) Cóż w sumie mogłam zrobić drugie podejście…

      • Jarek

        Ta knajpa słynie z tego że w menu mają (przynajmniej kilka lat temu mieli) ponad 1000 różnych piw z całego świata. Nie wszystkie dostępne w tym samym czasie, ale mimo wszystko wybór był spory ;)

  • Gosia Owczarek

    Cudne zdjecia. Rewelacyjnie oddają klimat:) zakochana!

  • W Brukseli byłam tylko przejazdem, ale pamiętam sikającego chłopca. Dla mnie Bruksela to takie połączenie Paryża i Amsterdamu. Bardzo chciałabym spróbować tych wszystkich pyszności o których wspominasz, więc chyba muszę w końcu wybrać się tu na dłuższe zwiedzanie miasta.

  • Pamar Travel

    Już się nie mogę doczekać tych słynnych frytek z majonez, coś nie mogę sobie tego wyobrazić, jak to może smakować. A na deser też na pewno skusimy się na gofry. Mówisz, że 3 dni wystarczą? To bardzo się cieszę, ponieważ właśnie na tyle lecimy :)