Polska

Babski weekend i inna strona Warszawy

Z chęcią ponownego odwiedzenia Warszawy walczyłam trzy lata – walczyłam, bo ciągle mi było nie po drodze. Zawsze coś się nie zgrywało. Aż w końcu nastał ten pamiętny dzień i mogę to napisać – byłam w Warszawie i to w bardzo ważnej sprawie (rym niezamierzony) – na wieczorze panieńskim mojej wieloletniej przyjaciółki.

Z tym wpisem było mniej więcej tak, jak z moim wyjazdem, odkładanym przez ostatnie lata. Z małą różnicą, bo zdjęcia z tego weekendu publikuję nie trzy lata, a miesiąc po, więc chyba nie jest tak źle.

(ale i tak moje blogowanie pozostawia ostatnio wiele do życzenia…)

Zdjęć z imprezy właściwej nie będzie (wiadomo), więc wizualnie opowiem p tych okołoimprezowych miejscach.

Cały weekend upłynął w radosnej atmosferze i świętowaniu zbliżającego się ślubu w dziewczyńskim towarzystwie. A trzy słowa opisujące te dwa dni to? … JEDZENIE, RADOŚĆ I KWIATY. Czy mogło więc być bardziej dziewczyńsko? ;)

Już mówię o co chodzi z tymi kwiatami. Ujmę to tak : Ogród Botaniczny PAN w Powsinie. Zapowiadało się niewinnie, a okazało się, że trafiłyśmy do raju. Gdy ja i mój aparat widzimy TAKĄ ilość kwitnących kwiatów, jak tam, dostajemy fotogłupawki i wszyscy muszą odciągać od krzaków siłą. Tysiąc ujęć tego samego kwiatka? Krzew pokazany z każdej perspektywy? Szukanie zadowalającej ostrości, przełączanie ustawień i próby znalezienia kadru idealnego? Ja to wszystko gwarantuję :)

Pokażę Warszawę od nieco innej strony. Od takiej, że chwilami miałam wrażenie, że jestem w którymś z krajów śródziemnomorskich, a nie w polskim mieście.

A maj w tym roku był wyjątkowo urodziwy, prawda?

Tymi zdjęciami może trochę przeczę temu, co napisałam wcześniej, bo miała być nietypowa Warszawa, a jest śniadanie w Charlotte na Placu Zbawiciela… no cóż, od czegoś trzeba zacząć, a do śniadań w Charlotte mam od dawna sporą słabość.

A Powsin? Już mniej warszawski, dość spokojny i bardzo kolorowy, a wszystko za sprawą kwitnących azalii, piwonii, róż i innych okazów natury. Wszystkie te kolory można było zobaczyć w Ogrodzie Botanicznym PAN. Ja się zakochałam w tym miejscu !

Życzyłabym sobie, żeby każdy maj wyglądał tak pięknie, jak tegoroczny. Słoneczny, pachnący i owocowy. Z takimi fajnymi weekendami i w takim towarzystwie. Dzięki dziewczyny !

Ale żeby nie było, że w Warszawie szuka się tylko tego, co nietypowe, to dołączam kilka zdjęć ze Starówki. Starówki na ten weekend akurat nie planowałam, ale nie powiódł się mój plan ze zrealizowaniem fotoprojektu, który od jakiegoś czasu siedział mi w głowie, mianowicie PRAGA i jej tajemnicze zakątki, coś w stylu figurka Matki Boskiej na obskurnym podwórku, sponiewierane czasem, nikomu już niepotrzebne szyldy, Muzeum Neonów i krótko mówiąc TA strona Warszawy. Po Pradze pospacerowałyśmy w niedzielę, ale nie zrobiłam właściwie żadnego zdjęcia, które by tutaj pasowało, bo pokazywanie kwitnącego, wiosennego i delikatnego Powsina a kilka zdjęć niżej obdrapanej Pragi? No nie wiem, to się nie składa :) Po rezygnacji z dalszego błądzenia po prawej stronie Wisły, wróciłyśmy w okolice Starówki i tam iście turystycznie spacerowałyśmy z tłumem, a potem przysiadłyśmy na kawce na Krakowskim Przedmieściu.

A na Pragę jeszcze przyjdzie czas, bo na najbliższy czas planuję kolejną wizytę w Warszawie (taaak, w tym roku, nie za trzy !).

Majowa Warszawa od teraz będzie mi się kojarzyć z jednym – Z KOLOREM !

Do następnego,

Kasia

  • Bardzo ładne zdjęcia! Zdecydowanie chce się odwiedzić te miejsca, szczególnie o tej porze roku :)

  • Wreszcie inna strona Wawy 🤣

  • Danuta Brzezińska

    Lubie ogrody botaniczne, u nas też jest. Zdjęcia sliczne, kwiaty jak żywe.

  • Malisalia

    Ale super czas! No i piękne zdjęcia! :)

  • Mo.

    W tym szukaniu najlepszych kadrów i odpowiedniej perspektywy jesteś naprawdę świetna. To jedna z rzeczy, które bardzo lubię w oglądaniu cudzych zdjęć – patrzenie oczami drugiego człowieka.
    Wiesz co? Wiosna i lato chyba nie sprzyjają blogowaniu. Za to sprzyjają wyjazdom i zbieraniu materiału :). Wiem co mówię bo też idzie mi średnio – z opisaniem wszystkich miejsc z kwietniowej podróży do Azji pewnie się nie uporam przed kolejną azjatycką przygodą…

    • Pierwszy akapit, aaa <3 pięknie to powiedziałaś, dzięki !
      A co do blogowania wiosną i latem, to racja, robi się tyle zdjęć, że potem żeby się zabrać do obrabiania tego i pokazania we wpisie to najpierw mija cała wieczność… ;)

      Szykuje się jakaś kolejna azjatycka przygoda? jeśli tak, to zazdroszczę bardzo ! u mnie póki co cisza ;)