Holandia

Amsterdam | spotkanie numer jeden

W tym roku na pierwszy, wyjazdowy ogień poszedł Amsterdam i dwa inne miasta w Holandii. Po dość długim odkładaniu tego kraju gdzieś na bok, w końcu udało mi się stanąć na niderlandzkiej ziemi. A była to okazja nieprzypadkowa, bo odwiedziny własnych rodziców !

Moi rodzice od niedawna mieszkają w Holandii (w Hadze), więc leciałam tak jakby do domu. No tak jakby, bo w sumie dom jest tam gdzie jest rodzina. Tylko miejsce się tymczasowo zmieniło. Ze względu na okoliczności ten wyjazd nie był dla mnie typowo turystycznym wypadem ;) To dłuższy weekend w bardzo powolnym rytmie – długie poranki i (o dziwo) długie popołudnia, spędzone na spacerach i odkrywaniu nowych miejsc.

Na pierwszy ogień idzie Amsterdam. Stolica, którą już dawno chciałam odwiedzić, zainspirowana różnymi zdjęciami, charakterystyczną architekturą, rowerami, mostami, kwiatami i tulipanami. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie fakt, że… ubrałam się za cienko jak na panujące warunki pogodowe. Śledziłam prognozy pogody i według nich w Amsterdamie miało być 12 stopni i słońce. No i było, ale temperatura odczuwalna była znacznie niższa. Jak dla mnie to o jakieś 10 stopni ! No i ten wiatr. W końcu Holandia to nieprzypadkowo kraina wiatraków… Tak więc nie można sugerować się prognozami, bo pogoda i tak zrobi co chce :) Zapamiętam na przyszłość.

Spacer po Amsterdamie zaczynamy od zjedzenia solidnej porcji frytek – tutaj uwagę przyciąga nazwa, kojarząca się od razu z Belgią i brukselskim sikającym chłopczykiem, którego miałam przyjemność oglądać ponad rok temu.

A jak frytki, to oczywiście z majonezem !

Nie zważając na to, że było mi zimno, zachwycałam się każdym zaułkiem Amsterdamu. Miałam na to aż jedno popołudnie !

Nie miałam jednak poczucia, że muszę zobaczyć wszystko, bo na pewno już tutaj nie wrócę. Właśnie wrócę, tylko może kolejnym razem wybiorę inną porę roku, niż zima. A rodzice nadal będą w pobliżu ;) I właśnie dlatego lubię spokojne spacery z aparatem na szyi. To moment, kiedy wiem, że do tego miasta na pewno jeszcze wrócę, by lepiej je poznać. Tak na pewno będzie z Amsterdamem.

Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z Amsterdamem ani mnie nie rozczarowało, ani bardzo nie zachwyciło. Całość odczuć jak najbardziej pokryła się z moimi oczekiwaniami – wszystkie uliczki były do siebie bardzo podobne i nietrudno się można było tu zgubić, a w powietrzu unosił się pewien kwaskowaty zapach, którego jak najbardziej się spodziewałam. Oczekiwałam też dużej ilości rowerów, tulipanów i estetycznych fasad kamienic mieszkalnych, więc tu zbuduję napięcie… TO WSZYSTKO BYŁO ! Bum :) A dlaczego mnie nie zachwyciło? Pewnie tylko dlatego, że jak człowiek ubierze się nieodpowiednio do pogody, myśląc, że ubranie będzie ok, to jednak prędzej, czy później odczuje na skórze niekorzystne warunki atmosferyczne. I chęć robienia zdjęć przy szalejącym wietrze w końcu ustanie. Tak było w tym przypadku, ale to przecież nie koniec świata.

A co można zobaczyć w Amsterdamie w jedno popołudnie? Potwierdzam, że się da, byłam i zobaczyłam Bloemenmarkt, czyli targ kwiatowy, spore ilości mostów, rowerów, kamienic z pięknymi wejściami (i jeszcze piękniejszymi czcionkami, używanymi do podpisywania ulic na domach), słynny napis IAmsterdam i tłumy robiące selfie pod Rijksmuseum, Dzielnicę Czerwonych Latarni, pomnik Rembrandta. I wcale nie trzeba biegać po mieście. Wystarczy spacer, bo Amsterdam specjalnie imponujących rozmiarów nie ma. A dom Anne Frank, śmieszne ciasteczka i jeszcze więcej frytek, pączki i Muzeum Van Gogha będą następnym razem.

kwiaty, kwiaty… dużo kwiatów !

nie wiem, co było bardziej komiczne, pozowanie do selfiaka, czy schodzenie z wielkiego A… wchodzenia na szczęście nie widziałam.

No więc, drogi Amsterdamie, na następny raz szykuj ładną pogodę i każ wiatrowi wiać gdzie indziej :)

 

  • Eeee i tak byłaś ciepło opatulona :) Ja latałam bez czapki i z gołymi łapskami. Ale fakt to, w Holandii piździ i trzeba sprawdzać temp. odczuwalną. PS. Jakbyś chciała zobaczyć wychodzenie na literki to ja mam zdjęcia :P

    • To tak tylko wygląda :D Ja to ta na czarno białym zdjęciu, a mój szary płaszcz jest dość cienki, a na holenderską pogodę to już na pewno ;) Haha nie no, schodzenie mi wystarczy :D

  • Piekne kadry! 😍 Musimy się kiedyś tam wybrać, ale już nam nie po drodze. Mieszkaliśmy w Lille 2 lat i jakoś nigdy nie było czasu. Za to dwa razy zwiedziliśmy Brugge, a tam tak jakby podobie. 😍 Ale chyba nie tak pięknie jak w Amsterdamie.

    • Ja podczas mojego krótkiego pobytu w Belgii do Brugii chciałam bardzo, ale czasu starczyło mi tylko na Brukselę, czego żałuję, bo słyszałam, że jest pięknie, no cóż, może innym razem ;) chętnie bym porównała z Amsterdamem. A w Lille też miałam okazję być i klimatem to już wcale nie Francja, a Benelux (ee no co ja nie powiem ;) )

  • Globfoterka

    Ciekawa fotorelacja :). To zdjęcia robione analogiem? W Holandii będę spędzać majówkę. Chcemy pojechać do ogrodów Keukenhof i oczywiście Amsterdamu.

  • Guesswhatpl

    Marzy mi się Amsterdam wiosną, może zawitam nie tylko po tulipany ;)

  • Trafilam w sama pore. Wyjazd zaplanowany na marzec. Ciekway klimat zdjec.

  • Magiczne zdjęcia! Kilka lat temu byłam w Amsterdamie późną jesienią (listopad). Pogoda była… średnio przyjemna co spowodowało, że się rozchorowałam i nie za dobrze wspominam to miasto. Tęsknię, żeby zobaczyć jena wiosnę i mam nadzieję, że w tym roku się to uda :)

    • No właśnie, samopoczucie niestety bardzo wpływa na odczucia z danego miejsca, ja mam dokładnie to samo, jak się źle ubiorę (nieodpowiednio do pogody), to wszystko na nic ! Na szczęście udało mi się w miarę nad tym zapanować ;) Życzę spełnienia planów !

  • Charakterna

    Jestem zakochana w Holandii po uszy..dzięki Twoim zdjęciom <3

  • O tak, nieodpowiednia pogoda potrafi sporo namieszać przy zwiedzaniu, jeśli nie jesteśmy do niej dobrze przygotowani! Jakiś czas temu byłam w Łodzi i tam zbliżający się orkan wyrywał mi parasol z rąk :D Ale na szczęście coś tam pooglądałam i trafiłam na trochę perełek architektonicznych :)

    • Ahh tym zdaniem o wyrwanym z rąk parasolu przypomniałaś mi o moim pobycie w Toskanii (początek marca), gdzie zamiast tego słynnego toskańskiego słońca zaznałam wiatru, deszczu i właśnie połamanego parasola :D

      • Oj, chyba nie takiej pogody się spodziewałaś w Toskanii :D Ale wypad się udał?

        • A no nie spodziewałam się, zwłaszcza, że był to jednodniowy wypad podczas dłuższego pobytu w Rzymie, gdzie była wtedy pełnia wiosny, ale wypad się udał ! ;) A poprzednim razem, gdy byłam w Toskanii, był początek grudnia, więc pogoda wcale nie lepsza, coś nie mam szczęścia do tego regionu :D Na pewno jeszcze się tam wybiorę, ale może tym razem nie w grudniu i marcu ;)

  • Piękne zdjęcia i kolejna piękna relacja :) miło się spacerowało z Tobą ;)